The Upstarts: Sexmag
EED METAL WEEK * SPEED METAL EXTRA * SPEED METAL WEEK * SPEED METAL EXTRA * SPEED METAL WEEK * SPEED METAL EXT
Wczoraj były Szwaby, to dzisiaj czas na Polaków! O tej śląskiej formacji powstałej pod koniec 2019 r. można powiedzieć, że zaczyna powoli robić się małą gwiazdą, przynajmniej z punktu widzenia koncertowego, gdzie Panowie robią furorę. Osobiście kojarzyłem ich z numeru "Egzekucja Typiary" - tytuł o jakże pięknym zapachu lokalnego slangu. I jak każda ekipa Speed Metalowa, mają charakterny wizerunek sceniczny.
Przez jakiś czas o nich kompletnie zapomniałem, po czym CYK i nagle znów dali mi powód, aby sobie o nich przypomnieć. Ich mini album "Sex Metal" (2021, Dying Victims) był przyzwoity, ale niespecjalnie odpowiadało mi brzmienie gitar i ogólnie produkcja mnie nie kupiła. Okładka też była dziwna, z jakimś totalnie gównianym efektem nałożonym na rysunek. Co prawda, słychać że ekipa się dobrze bawi, ale to niekoniecznie się przekłada na coś do przesłuchania na więcej niż raz (no dobra, "Wysłannik Hadesu" był w porządku). Zupełnie inaczej ma się sprawa z "Sexorcyzmem" (2025, też wydane przez Dying Victims). Wszystko jest o klasę wyżej, począwszy od okładki, a na klimacie skończywszy.
Stylistycznie, Sexmag zdaje się być pochodną brazylijskiego Sextrash i naszego rodzimego Destroyers, tylko bardziej inspirowane Black Metalem. Zdaję sobie sprawę, że Metal-Archives nazywa to "Thrash", no ale bez jaj - Thrash jest dużo bardziej techniczny i "równiejszy", zwłaszcza ten współczesny.
Zapewne nie każdemu spodoba się też tematyka łączenia bluźnierstwa z pornografią, zwłaszcza, że to wszystko jest po polsku wykrzyczane, ale nie musicie się martwić, nic nie zrozumiecie z tego co wokalista wyje. Sexmag preferuje również dłuższe utwory i zdarza im się przekroczyć nawet i 7 minut, co wychodzi im raz lepiej, raz gorzej. Diabelska atmosfera rodem z lat '80 nadrabia wszelkie ubytki z nadmiarem. Gdyby istnieli w tamtych czasach, to zapewne pojawiliby się w barwach Metal Mind Productions. Na ich szczęście, ta wątpliwa przyjemność ich ominęła.
Do pełni szczęścia czegoś mi tu brakuje, jakiejś petardy, która zamknęłaby usta krytykom na dobre, takiego swoistego "Paranoid", czy "Smells like teen spirit". Ale nie jest źle, jest dobrze. Wręcz bardzo dobrze. 5 piweczek ode mnie.
https://dyingvictimsproductions.bandcamp.com/album/sexorcyzm
Komentarze
Prześlij komentarz