Anatomia NOR: Borknagar
Bork bork bork. Bork borkbork bork. Bork Bork? BORK! Achtung! Śnieg pada.
A tak poważnie, chcę trochę porozmawiać o Borknagar.
Co o nich wiem? Norweski zespół powstały na fali norweskiej hordy lat '90 typu Black Metal. Poszli w kierunku Viking Metalu jak Enslaved. Lider miał zaczątki w ciekawym zespole Death Metalowym Molested. Podobnie jak Enslaved, z czasem poszli w kierunku Progresji.
Co dla mnie (i dla kolegi, z którym słuchaliśmy Metalu, RIP) było najważniejsze, że grał tam Grim, czyli Erik Brødreskif. Typ, który popełnił samobójstwo poprzez tabletki. Lubiliśmy go za Gorgoroth i Immortal. Po dekadach, dowiedziałem się, że "Pure Holocaust" było zagrane przez Abbath'a, a na pytanie, jakim cudem grał tam szybciej niż na "Battles In The North", dostałem odpowiedź, że Abbath podkręcił szybkość perkusji studyjnie. Nie miałem serca mówić tego koledze. Zresztą, uważam, że Abbath kłamie. Ale kto wie... Nie mam zamiaru cisnąć po subkulturze Black Metalowej i jej zakłamaniu, choć mam na to ochotę - zrobię to innym razem.
Grim był też na pierwszych trzech płytach Borknagar. I tyle było chłopa. Zszedł w niebyt, jak Hannavald, po jego przegranej z Małyszem.
Borknagar zaś poszedł w kierunku, który jest dla mnie o tyle trudny, że nie chce mi się normalnie wnikać w te klimaty, ale wiem, że warto wysilić mózgownicę od czasu do czasu i spróbować czegoś innego. I dlatego też zacząłem sobie kroczek po kroczku kolekcjonować płyty Borknagar, na tyle, na ile mieściły się one w normalnej cenie.
Powód, dla którego miałem smaka napisać o Borknagar dzisiaj jest taki, że jest to jeden z nielicznych zespołów, który nagrywa coraz to lepsze płyty. Zdecydowanie preferuję "Universal", czy właśnie "Winter Thrice", od ich starszych. Zgadnijcie więc, czego słuchałem wczoraj? Zgadliście. Aczkolwiek, na "True North" próbowali nieco przypomnieć sobie o korzeniach. Podobnie z ich ostatnim albumem. Za mało słuchałem, aby je obiektywnie ocenić, ale są naprawdę równie dobre, jak nie najlepsze. Takie doskonałe połączenie klimatów naturalistycznych z wygarem i inteligencją. Cynic mógłby się od nich wiele nauczyć, ale byli zbyt zajęci byciem cynicznym (żeby nie nazwać tego dosadniej).
Ale skłamałbym, gdybym nie powiedział, że "Winter Thrice" nie robi na mnie ogromnego wrażenia i nie wyzwala niesamowitej nostalgii wraz z zapomnianymi uczuciami. I tu jest też sedno sprawy. Borknagar wie, jak grać na mojej strunie i wie jak sprawić, abym poczuł się staro, wręcz pradawnie. Legendy, mity, folklor podany w niezwykle kulturalnej formie. Walczyłem, ale ostatecznie przegrałem. Odynie, wybacz mi moje winy. A właściwie, to Perunie. Poniżej zdjęcie:
I nie wierzcie tym, którzy mówią, że to przez śliwowicę. Padłem w wyniku ciężkiej walki, trwającej kilka godzin. Z wszelkiej maści Trollami, a tych w przestrzeni internetowej jest ogrom.Oczywiście łatwo jest sobie robić jaja z zespołu i generalnie oskarżać o bezjajeczne granie, zwłaszcza, że jednocześnie, w przeciwieństwie do np. Opeth, da się ich stosunkowo łatwo "konsumować", ze względu na harmonie wokalne i zmysł do melodii. I może to jest mój największy zarzut. Sztuka doskonała, ale trochę jak McDonalds z kawiorem i frytkami, oblany sosem beszamelowym z sałatką winegret (kocham język polski. jakbym miał pisać vinaigrette, to bym się chyba zabił).



Komentarze
Prześlij komentarz