Anatomia USA: Left To Die
Wyjątkowo będzie więcej materiału w tym tygodniu. Ale wydarzyło się kilka rzeczy, które mnie sprowokowały do wypowiedzi. I muszę je wypuścić teraz!
Jak byłem dzieciakiem, który gówno wiedział o życiu, to lubiłem sobie robić własne kompilacje pod nowymi nazwami. Bardzo dużo robiłem tego typu rzeczy z Nirvaną, bo mieli mnóstwo niepublikowanych numerów, które nigdy nie wyszły. Uwielbiałem robić to z Bjork. A ostatecznie, pamiętam, jak próbowałem to zrobić z Death i Schuldinerem.
Zastanawiałem się, jakby wyglądał pierwszy album Death przed Scream Bloody Gore, gdyby Chuck miał kasę i możliwości. Pamiętajcie o tym, że on miał nadmiar materiału, ograniczał go brak kasy i niechęć wytwórni. Musiał czekać ze 3 lata, zanim Monte Conner (swoją drogą, ten sam koleś, który odkrył Sepulturę) walczył o wydanie debiutu Death. Uważam, że Monte Conner jest niedocenionym bohaterem Death Metalu, bo walczył o artystów, o których nikt inny normalny nie dbał. To właśnie on stworzył popyt na Death Metal. Tu jest jego zdjęcie, na pamiątkę:
Chwała na wieki wieków, buziaczek się należy
Moja wersja pierwszego albumu Death się nieco różniła. Po pierwsze wziąłem jakąś darmową okładkę bootlega Death. Nazwałem to chyba Witches Bells.
Czekam na re-edycję "Fuck of Death" od Slaughter, która będzie zawierała nagrania Slaughter, kiedy to Chuck był członkiem tego kanadyjskiego zespołu. To się musi wydarzyć, to tylko kwestia czasu.
To, że to wyszło, to jest jakieś podsumowanie amerykańskiej kultury, albo jej braku, albo jej desperackiej próby bycia na topie, choć żyjemy w 2026, a nie w 1996 i to całe chamerykańśtwo już nie wróci. Ameryka straciła siłę imponowania i teraz większą fascynację będzie wzbudzać Kreator, niżli Testament. Podobnie z publiką. Taka prawda.
W każdym bądź razie, jeśli to jest jednorazowa zabawa - BRAĆ. A jak będą kombinować, w co wątpię, to należy im powiedzieć: "Wuppertaler." W każdym bądź razie, DZIĘKUJĘ SZCZERZE ZA TE NAGRANIA.
_______________________________________
Okładka Vader była wypadkową tych dwóch, bo się tym inspirowałem. Nie pamiętam, jaki nadałem tytuł pierwszej płycie Vader, ale chyba było to "Tyrants of Hell". Wśród numerów znajdował się "Metalowy Kot", czy "Necropolis", zanim to nagrali ponownie na którejś z płyt. Ogromna szkoda, że Vika nigdy nie nagrał nic na pełnoprawnej płycie Vader. I myślę, że chyba sam Peter tego żałuje.
Pozdro i cieszcie się tym, co jest, bo za chwilę nie będzie niczego! Wszystko umiera i wszystko ginie z czasem.




Komentarze
Prześlij komentarz