DECONSTRUCTING: OLYMPIAN GODS OF GREEK METAL

Na piątek, wypadałoby coś lekkiego zapodać i z przymrużeniem oka, choć mam wrażenie, że się to na mnie mocno zemści.

---------------------------------------------------------------------------

Zważywszy na to, że słucham Metalu i do tego jeszcze go kupuję, można mnie posądzić o kujoństwo (nie cierpię słów "nerd" i "geek"). I jak każdy kujon, choć jeszcze nie okularnik, mam swoje dziwaczne zajawki, które zapewne u niektórych wywołają zgrzyt zębów, a u innych uśmiech politowania. Nie dzwońcie jednak po służby, postaram się was trochę przekonać.

Grecja kojarzy się z całą tą mitologią, jak Herkules (właśc. Herakles), Olimp i Panteon Bogów Greckich. Nie mając nic lepszego do roboty pomyślałem sobie "jakby tu połączyć grecką scenę z greckimi bogami?" I voilà, pobawiłem się w odpowiedniki, na zasadzie charakteru i miejsca w hierarchii. Potraktujcie więc to nieco z przymrużeniem oka. A jak ktoś ma słabe nerwy i nie lubi rozrywki, to lepiej niech sobie odpuści. Wiele rzeczy będzie tutaj co najmniej umownych.

Obrazki robione w AI, więc mogą pojawić się błędy:

1) ZEUS - ROTTING CHRIST

Można generalnie mieć dość Rotting Christ, zwłaszcza ich ostatnich płyt, ale nie można im odmówić przewodzenia scenie. Jakby nie patrzeć, to jest najstarszy senior, wręcz nestor greckiego grania. Piorun się im należy, jak psu miska.

2) POSEJDON - SEPTIC FLESH 

Drugie miejsce może być dla niektórych kontrowersyjne, ale należy się bezspornie Septic Flesh. Co prawda, brakuje im jednoznacznego motywu z wodą, ale tutaj chodzi o władzę i trójząb. O ile Rotting Christ obecnie ssie, o tyle Septic Flesh jest wciąż mocne.

3) HERA - NIGHTFALL

Dlaczego Nightfall dostał żeńską rolę? Za "Lesbian Show". Hera jest dość noedocenioną boginią, bo to he-tera była (taki żart). Ekipa miała kryzys, nawet depresję, ale z niej wyszła (chyba).

4) ATENA - KAWIR


Co prawda, Kabirowie raczej byli anty-boscy i woleli C'thulhu, ale trudno jest odmówić umiłowania mądrości i filozofii w muzyce Kawir.

5) APOLLO - OBSECRATION

Jakaś rola należała się Obsecration, więc dostali taką, jaka jest. Apollo co prawda nie był jakimś penerem, ale też nic ciekawego nie osiągnął. I to się doskonale zgadza z zespołem. 

6) ARTEMIDA - NECROMANTIA


 Czas na łowy. wampirze łowy. I bezwzględność wobec śmiertelników. Necromantia stanowi swoją własną klasę, w której nikt inny nie konkuruje.

7) ARES - NERGAL

Czy to nie zabawne jak sumeryjski bóg jest zobrazowany jako grecki? Zapewne nie. Nergal jest trochę zapomniany, a niesłusznie, bo byli nad wyraz udanym, ale szorstkim, wyziewem bitewnym. 

8) AFRODYTA - ON THORNS I LAY

  

Adekwatna bogini dla adekwatnego zespołu. Jak znalazł. Miłosny Melo Death. Celowałem w większą ilość kwiatów. OTIL zawsze trzymał wysoki poziom, nawet jak przeszli na Trip Hop.

9) HEFAJSTOS - DEVISER

Nie wiedziałem początkowo, jak sklasyfikować Deviser. Więc jest to nieco naciągane. Jak ktoś nie zna Deviser, to lepiej niech pozna, bo nie ręczę za siebie. Zwłaszcza debiut.

10) HERMES - HORRIFIED

Horrified może nie być specjalnie kojarzony, dlatego dostali przydział boga-gońca.

Ostatnie dwa miejsca różnią się w zależności od źródeł. Ale co to dla mnie, ogarniemy wszystkie opcje :) 

11A) HADES - VARATHRON


Hades jest bogiem nie w kij dmuchał i dlatego należą się klasycznej formacji Doom / Death / trochę Black. Głębokie czeluści, bo to oznacza Varathron, również pasują.

11B) DEMETER - ASTARTE

Grupa złożona z samych kobiet. Początkowo nazywali się Lloth, po czym Lloth wrócił na scenę po 20 latach. Astarte przeszli od Black Metalu, po typowo grecki sznyt.

12A) DIONIZOS - NAER MATTARON

Nabierz Makaron, czyli pełna degrengolada, rozpusta i pijaństwo. Uważam je za najlepsze cechy mojego charakteru. Jest duże prawdopodobieństwo, że nigdy o nich nie słyszeliście, ale miałem do wyboru skrajnie kiepski (ale znany) Legion of Doom, lub to. Wybrałem więc mądrze.

12B) HESTIA - THOU ART LORD

Z Thou Art Lord jest ten problem, że jest to projekt-pochodna innych greckich zespołów. Z czasem stali się pełnoprawną, osobną marką. Na wszelki wypadek podkreślę, że każdy z wymienionych zespołów wyżej należy znać od podszewki (żeby nie powiedzieć, od napletka).

Tak zatem się przedstawia moja propozycja parszywej dwunastki, dwunastu gniewnych, dwunastu apostołów. I tak dalej. Warto słuchać greckiej sceny, a więcej o nich napisałem tutaj (warto się zapoznać, bo to skarbnica wiedzy). Dokonałem jednak małej rewizji, bo jak się bliżej przyjrzeć, to jest niemało uznanych ekip.

Czy wyczerpałem temat? Oczywiście, że nie. Ale w sumie chyba wystarczy? Halo? Jest tu ktoś jeszcze? Czy już wszyscy poszli w pizdu?

Komentarze