Label Spotlight: Morbid Chapel
Chciałoby się po raz kolejny powiedzieć - dobre, bo polskie. Zaskakująco nowocześnie myśląca wytwórnia Metalowa. Ich pierwsze wydawnictwa datują się na rok 2014 i skupiają się na tym, co podziemne, czyli Black i Death Metal. Ale nie taki typowy Black / Death. Ha ha, nic z tego śmiertelniku. Przed oczami ukażą ci się najbardziej posępne, mroczne okazy z koszmarów, których sam Lovecraft bałby się nazwać.
Szybki rzut oka na katalog Morbid Chapel i od razu widać, że wytwórnia ta olewa nostalgię i patrzy się odważnie w przyszłość. Wiele firm preferuje łatwy zarobek idąc w re-edycje i kompilacje (nie żebym miał coś przeciwko, nagromadziłem tego na pęczki), a tylko ktoś, kto ma wizje, jest w stanie zaryzykować i postawić nie kompletnie nieznanego gracza.
Tak właśnie postąpił Morbid Chapel, będąc bodajże pierwszą wytwórnią, która wydała na CD znaną obecnie, grecką Ectoplasma, a która to współcześnie funkcjonuje już w barwach Memento Mori. Podejrzewam, że prowadzenie tego typu firmy do najłatwiejszych nie należy, tym bardziej więc chapeau bas za dobry gust i wyczucie w doborze zespołów.
Przez dość długi czas ich wydawnictwa ograniczały się do kaset - nigdy bym nie przypuszczał, że format ten nie tylko przetrwa tyle dekad, ale będzie miał swój drugi renesans popularności. Gdzieś po 2019 r. zaczęła się pojawiać spójna estetyka wydawnictw, co osobiście bardzo sobie cenię. Bardzo obskurny, zgniły, wręcz piwniczny klimat okładek płyt. Zobaczcie zresztą sobie sami mój mały (celowo) chaotyczny i nieskładny kolaż grafik z katalogu wytwórni, który przygotowałem:
Od razu widać, że każda płytka była ważna i specjalna dla wydawcy.
Też swego czasu był chyba taki popularny trend wśród zespołów na świecie, aby nie dawać żadnego logo, czy tytułu płyty na okładce. Ale jednak wolę klasyczne podejście do designu graficznego. Anyway, ich oferty są limitowane, zazwyczaj w granicach 500 kopii, tak więc kvlt jak chvj.
Same zespoły pochodzą z różnych stron globu, bo i mamy europejskie ekipy z Austrii, Belgii, Finlandii, Portugalii, jak i Stanów Zjednoczonych, Kanady, Meksyku a nawet sięgając do Azji po Indonezję, czy Rosję. Globalny, internacjonalny zasięg w jednym miejscu chciałoby się powiedzieć. Czy to swoją drogą nie wspaniałe, że można sobie mieć niszowe grupy z całego świata i stworzyć swoją własną jakość?
Dlatego też pozostaje nadzieja w tzw. "poczcie pantoflowej". Mi najbardziej spasiło Putrid Tomb, Tomb Portal, Forbidden Tomb (czyżby wielka "trójca" Morbid Chapel?), Guts, Abhorrot, Cultist, Chaospiracy, AIN, ale to tylko kropla w morzu, bo jeszcze dużo zostało mi do odkrycia.
Kto się nie boi, niech wkracza w mroczny świat Morbid Chapel.
Strona: https://morbidchapelrecords.com/

Komentarze
Prześlij komentarz