Label Spotlight: Memento Mori

> ENGLISH VER. <

Większość labeli koncentruje / wspomaga się starymi zespołami. Memento Mori, jak mało który, w dużej mierze z sukcesem inwestuje w młodych i pięknych. Śmiem twierdzić, że jedne z najbardziej kojarzonych zespołów Death Metalowych w ostatniej dekadzie (m. in. Ruin, Ataraxy, Zealotry, Soulrot, Ectoplasma, Dipygus itd.) zaliczyły swój debiut właśnie u nich. A jeśli nie zaliczały, to do nich szybko przechodziły.

To co mnie najbardziej zdziwiło w M.M., to chyba fakt, że pochodzą z Hiszpanii, kraju niezwykle zasłużonego dla Death Metalu, a niekoniecznie docenianego przez maniax. Powstali stosunkowo dawno, jakby nie patrzeć, bo w 2010. Ale ten czas leci, wtedy jakby kończyłem swój pierwszy etap fascynacji Death Metalem i nieśmiało słuchałem ówczesnych nowinek. I uczciwie mówiąc, wydawnictwa tej firmy dość szybko roznosiły się pocztą pantoflową, czy to za pomocą jakiejś listy Top 20 najlepszych płyt danego roku, czy to na forach itp.

Mnie głównie obchodziły starocie, a wśród takowych, na tapetę brali takie rzeczy jak Mangled Torso, Delirium, Acrostichon, Burial, a w późniejszych latach Cemetary, mało znany Feretrum, Transgressor i takie wynalazki jak Spina Bifida. Niemało mieli też kompilacji samych demówek, ale za to jakich! Eructation (Szwedzi grający jak Morbid Angel), Goddefied (Szwedzi grający jak Dismember), Fossor (krwiści Hiszpanie), Damnatory (Szwajcarskie zegarki), Ancestral (kanadyjski Medieval Death). A ostatnio finlandzki Cerebrum.

Ogólnie, nie było tego może aż tak dużo, (ok. 20 na 160 CD w katalogu), ale zawsze do brania w ciemno. W sumie, wyjątkowo zamiast dalej pieprzyć trzy po trzy i gderać po próżnicy, może po prostu wymienię moje 10 ulubionych płyt spod znaku Memento Mori. Umówmy się, że tylko nowe zespoły, żadnych dinozaurów z lat '90 i dalej. I krótka nota objaśniająca. Podane chronologicznie:

1.Ataraxy - Revelations of the Ethereal (2012)

 

Chyba właśnie od tej płytki zacząłem kojarzyć firmę. Solidne rzemiosło i fajnie się rozwijali z czasem. Dzisiaj pewnie bym machnął ręką, bo takich materiałów to jest na pęczki.

2.Zealotry - The Charnel Expanse (2014)

 

Grafika kojarzy mi się nieco z Demilich i chyba to mnie przyciągnęło. Przyzwoite i z pewnością lepsze od niejednego współczesnego klasyka.

3.Soulrot - Nameless Hideous Manifestations (2017)

  

Chyba jedna z tych pierwszych ekip z Chile, które zaczynały wyznaczać nową jakość tego kraju. Lovecraft się zapewne nigdy nie znudzi ludziom.

4.Petrification - Hollow of the Void (2018) 

 

Pamiętam, że swego czasu wydawało mi się, że ta płyta zrobi niemałą furorę, ale się pomyliłem, bo przeszła bez większego echa.

5.Dipygus - Bushmeat (2021) 

 

Inny rodzaj bakterii i mutacji. Muszę przyznać, że w jakimś pierwotnym sensie, to zrobiło to na mnie niemałe wrażenie.

6.Altered Dead - Returned to Life (2021)

 

Kanadyjczycy mają jakieś zacięcie do kosmicznych wojaży. Dość wspomnieć krajan z Tomb Mold.

7. Inanna - Void of Unending Depths (2022) 

 

Inteligencki Death Metal podany w sposób progresywny.

8.Morbific - Squirm Beyond the Mortal Realm (2022) 

 

Tak, również uległem czarowi Morbific. Młoda, ambitna kapela, która miała jakiś pomysł na siebie.

9.Ecocide - Metamorphosis (2023) 

 

No niby nic specjalnego, ale zawsze się cieszę, jak słyszę niemodny Death / Thrash w starym, amerykańskim stylu, niż kolejne granie na szwedzką modłę.

10.Putred - Megalit al putrefacției (2025) 

 

Bardzo obiecująca kapela z Rumunii i kto wie, czy ten kraj kiedyś nie przejmie pałeczkę po Polsce, jako państwo Death Metalem stojącym w najlepszym wydaniu. Czas pokaże... Na razie pną się do góry.

I to chyba tyle z mojej strony. Jak ktoś ma własne faworyty, może się nimi podzielić.

Bailando, adios!

Komentarze

Prześlij komentarz