Beyond Metal: Para Wino
W wyjątkowej okoliczności zapostuję Para Wino, w kilku obliczach, a wszystkie będą moje ulubione.
Krótka biografia, żeby nie było:
Para Wino pomógł reaktywować genialny zespół Sedes z Wrocławia i nagrał z nimi kilka dobrych płyt. Potem się rozstał, zrobił trochę niepotrzebnego szamba wokół tego i zaczął karierę solową. Był wydawany przez Krzysztofa Kozaka (RRX, Tede, Peja, ale również Morbid Noizz i pierwsze legalne blackmetalowe kasety w Polsce zawierające Emperor, Darkthrone, Burzum, Mayhem, Immortal, Satyricon itd.) i wraz z Nauką o Gównie (polecam) zarabiał nienajgorszą kasę (trzeba pamiętać, że lata '90 to lata alternatywy). Para Wino szybko stał się bożyszczem i współpracował z wieloma znanymi ludźmi, również z tą panią od Closterkeller, którą to z kolei moja mama bardzo lubi i słucha (hej hej hej taka jestem jusz).
Spędził trochę czasu w psychiatryku. Nagrywał też muzykę, będąc owinięty od stóp po głowę w taśmę klejącą i umazany błotem, ale umówmy się, to był marketingowy chwyt. Nie ma na to dowodów. Ale fakt, koleś po prostu jest ekscentryczny.
W późniejszych latach, gwiazda Para Wino przygasła i dzisiaj jest już nieco mało o nim informacji, a szkoda, bo to dobry człowiek w sumie jest.
A teraz, do rzeczy, czyli piosenki, które dedykuje sam sobie:
I żeby było trochę Metalu, to mała ciekawostka. Jeśli tego nie znacie, to ło panie, będziecie mieć bekę:
Otóż, nasz Para Wino zrobił collabo z Acid Drinkers i Vader, a właściwie, z Titusem i Peterem. Była to płyta z coverami, która się nazywała "Bandid Rockin'" (1993). Wrzucam ją w całości, zwłaszcza jak ktoś chce usłyszeć wczesnego, jeszcze niepewnego Petera, growlującego "Daddy Cool" Boney M. Jak wieść niesie, Peter, kochany szatan, jak go nazwał sam Para Wino, nocował u niego w ramach jechania na trasę, więc dograł mu się za miskę ryżu, do płyty. Z Titusem było gorzej, bo podobno, wg Para Wino, miał cały czas biegał po pokoju i szybko wszystko zrobił (pewnie pędził do dogrania się do płyty Nagłego Ataku Spawacza i "Cop Killer", Titus był wtedy faktycznie rozrywany). I tak powstało to dzieło.
Polecam, pozdrawiam i jeszcze jeden rzut na koniec.

Komentarze
Prześlij komentarz