EXTRA: FUN WITH GOOGLE
Dzisiaj coś extra, na zasadzie "o w mordę". Tak na wszelki wypadek, jakby w przyszłości miało się powtórzyć, aby było chociaż wiadomo, co się mogło stać.
Wchodzisz sobie na bloga i widzisz to:
I się zastanawiasz, "hmmmm... czy to przez jakiś artykuł, albo post?" Sprawdzasz pocztę i coś ci pisze, że jakiś masz Malware na stronie. Brzmi groźnie. Odwołujesz się i zastanawiasz co dalej.
Następnego dnia jest już okej, okazuje się, że był to błąd w programie google i że nie tylko ciebie to spotkało, a raczej, był to problem globalny. I że już zostało to odpowiednio zaraportowane i zgłoszone.
Niemniej jednak, pewien niesmak pozostaje. Człowiek zaczyna się zastanawiać, na ile jest bezpieczny we własnym domu. Wszak, zawsze można znaleźć jakiś powód i w 5 sekund okraść z pracy intelektualnej.
Teoretycznie, gdyby tak się stało, pod jakimkolwiek powodem, to mogę użyć kopii zapasowej i niejako sobie poszukać innego miejsca, gdzie bym powrzucał od nowa to, co już zrobiłem. Mnie natomiast najbardziej uderzyło co innego - klasyczny korporacyjny chłód w decydowaniu o czyimś życiu lub śmierci i biurokracja. Musisz się sam domyśleć, co mogło pójść nie tak i jesteś tak naprawdę zdany na łaskę, jakiegoś randomowego kolesia.
Tak więc, jest się czego bać... Ale czy to kogoś dziwi?
I niestety, od samego początku, co chwila się coś dzieje niefajnego, a to spam od hinduskich botów, a to brak indeksowania przez google, więc gdzieś tam człowiek ma oczy z tyłu głowy cały czas.
Tia.
----------------------------
Today, something extra, just in case it happens again, just to let you know what might have happened. You go to your blog and see this:
And you wonder, "hmmmm... is this because of some article or post?" You check your email and it tells you that you have some malware on your site. It sounds dangerous. You appeal, and wonder, what to do next.
The next day everything's fine; it turns out it was Google's software bug and that it wasn't just you, but rather, it was a global problem. And that it's already been properly reported and filed.
Nevertheless, a certain uneasiness lingers. You start to wonder how safe you are in your own home. After all, you can always find a reason and steal your intellectual work in five seconds.
Theoretically, if that happened, for any reason, I could use a backup copy and, as it were, find somewhere else to re-upload what I'd already done. What struck me most was something else – the classic corporate coldness in deciding someone's life or death, and the bureaucracy. You have to figure out what's going on for yourself. Things could go wrong and you're essentially at the mercy of some random guy.
So, there's something to be afraid of... But is anyone really surprised by that?
And unfortunately, from the very beginning, always something bad happens all the time, whether it's a spam attack from Indian bots or a lack of indexing by Google, so you have to watch your back constantly.
Yup.

Komentarze
Prześlij komentarz