Collector Corner: Box Set Dilemma
W związku z nadchodzącym Box Setem dyskografii pierwszych trzech płyt Lock Up (choć podobno już wyszedł, ale z tego co widziałem, to premiera w Polsce dopiero ma nadejść), postanowiłem nieco spontanicznie przyjrzeć się tzw. wydaniom zbiorczym. I zrobimy po dwa naprawdę różne przykłady, kiedy takowy Box się opłaca, oraz dwa przykłady, kiedy jednak warto się zastanowić czy to dobry pomysł, albo wręcz olać sprawę.
Zacznijmy więc wściekły ten mój show:
1) Avulsed - Vomiting Corpses - The 90s Regurgitations (Dissonance)
Zawiera: pierwsze dwie płyty Avulsed + re-edycję mini-albumu "Carnivoracity" z bonusowymi nagraniami live, oraz kompilację "Cybergore", zawierającą eksperymentalne remixy numerów z debiutu.
+ eleganckie pudełko z ekstra grafiką+ trudno dostępny materiał (zwłaszcza kontrowersyjny "Cybergore")
+ gruba, zbiorcza książeczka z historią wydawnictw, wywiadem z liderem Avulsed, oraz innymi informacjami, a także mnóstwem fotosów
- tekturowe pudełka
- brak liryków
Werdykt: z Dissonance Productions, to różnie bywa i zależy to od zespołu. Najczęściej jednak warto brać od nich rzeczy albo drugoligowe, albo takie, gdzie interesuje nas konkretny okres danej grupy (jak np. Whiplash, Mordred, czy Exhorder). Na pewno nie polecam ich re-edycji Deicide, bo to woła o pomstę do piekła - tego typu grupa to raczej zasługuje na coś wręcz odwrotnego. Ale wspomniany Whiplash, czy też właśnie Avulsed nie są głupim wyborem, bo pomimo braku liryków, nie ma jakiś większych strat, chyba że ktoś koniecznie chce mieć oryginalne zdjęcia przypisane do danego wydawnictwa, niżli kolaż ogólnych zdjęć grupy, czy to na żywo, czy też promocyjnych sesji zdjęciowych. Dlatego też jeśli człowiek wie na co się pisze, to może powiedzieć, że jest na TAK
Zawiera: pierwsze cztery płyty Watain.
+ wydane jako double jewel case
+ umiarkowana oszczędność miejsca
+ wszystkie liryki i informacje są
+ cenowo wychodzi taniej zbiorczo, niż osobno
- żadnych bonusów
- brak oprawy graficznej z książeczek
Werdykt: można rozważać, jeśli koniecznie się ma mało miejsca i przekłada się posiadanie samego kompaktu nad pełnym, kompletnym dziełem sztuki. W przypadku Watain, jak mało którego zespołu, dużo lepiej jest mieć płyty osobno, gdyż grupa ta zawsze starała się o to, aby ich książeczki były ciekawe artystycznie. Większość zespołów niestety leje na takie sprawy, więc Watain należy do chlubnego wyjątku. I jest to o tyle dziwne, bo w przypadku Septic Flesh (też Season of Mist), to książeczka praktycznie była ta sama, co w osobnych wersjach, tylko złączona razem w jedno. Nie wiem więc czemu tutaj taka inna decyzja. Więc gdyby nie ten aspekt, to bym polecał, a tak jestem zmuszony być na NIE
+ wszystkie liryki i zdjęcia
+ odświeżona oprawa graficzna (płyty)
+ odpowiednio obrobiona oprawa graficzna (demówki)
+ zgrabne pudełko na płytki
+ razem wychodzi taniej
- minusów brak
4) Testament - Original Album Series (Rhino)
Zawiera: pierwsze pięć płyt Testament.
+ niska cena
+ oszczędność miejsca
- brak liryków
- brak liner notes
- brak pełnej oprawy graficznej
- tekturowe pudełeczka
- niegodne prawdziwego fana Thrash Metalu
Werdykt: Na koniec wybrałem coś prostego, wręcz oczywistego. Nie należy wspierać chciwych korporacji, które wydają coś po macoszemu, żeby zarobić tanio grosz. A w przypadku takich zespołów jak Testament, to nawet jeśli nie mieli oni jakiejś oszałamiającej zawartości w książeczkach, to jednak mimo wszystko lepiej się nie wydurniać i mieć to wydane po ludzku, zamiast w badziewny sposób oszczędzać miejsce. Miejmy jakieś standardy ludzie.
____________________________________________________
Bonus!!
Judas Priest - The Complete Albums Collection
Zawiera: wszystkie płyty studyjne + koncertowe z Rob'em Halford'em do 2012 r.
+ bogata książeczka z liner notes, zdjęciami i informacjami, również dotyczących poszczególnych solówek i bonus tracków
+ komplet oprawy graficznej
+ naprawdę duża oszczędność kasy (i miejsca)
- brak liryków
- tekturowe pudełka
- brak płyt z Tom'em Ripper'em (tak, to jest na minus)
Opis: nie byłbym sobą, gdybym zaraz po zbesztaniu ludzi nie wyszedł na hipokrytę. Z cyklu "błędy młodości", aczkolwiek nie żałuję zakupu tego zestawu jakieś 10 lat temu, gdyż nie planowałem wtedy mieć tak obszernej kolekcji jak obecnie. To co odróżnia przypadek JP od Testament jest taki, że JP został wydany jednak mimo wszystko dużo staranniej, bo zawiera to samo co remastery, jeśli chodzi o bonusy.
O ile ich kolejny Box "50 Heavy Metal Years Music" niekoniecznie się już tak opłaca finansowo (bo jest ok. pięciokrotnie droższy), o tyle tutaj jest to całkiem niezła i kompatybilna gratka (zbyt) obszernej dyskografii JP, bez przesadnego nadmiaru zbędnych koncertówek ("tylko" trzy, ale za to same esencjalne). Co dziwne, jest jeszcze trochę miejsca w boxie i spokojnie "Jugulator" oraz "Demolition" by się zmieściły, tudzież książeczka mogła mieć już te cholerne liryki. Inna sprawa, że chyba nigdy nie doczekam się należytego wznowienia "Jugulator" z poprawnie zrenderowaną okładką...
Minusy jednak nie przesłaniają mi plusów, nawet z perspektywy czasu, choć dzisiaj zapewne bym poszedł w pełnoprawne wydania. Nie będę więc oceniać, ale tu akurat faktycznie każdy sam musiałby zadecydować, co mu się bardziej opłaca.
Nie chciało mi się już opisywać Box Set 1349 - The Candlelight Years, bo to też byłby dobry przykład, ale w dużym skrócie: warto mieć, jestem na tak. Podobnie z Holy Terror - Total Terror. Nie mówiąc już o Magnus - Dignity, Truth, Dying, Metal, czy specjalnych kolekcji od Enthroned lub Nightfall. No jest trochę tego.
A jak się ma do tego wszystkiego Lock Up? Myślę, że się zdecyduję bo: a) oszczędność miejsca, b) oprawa graficzna Lock Up raczej ssie i nie ma tam nic specjalnego, c) miałbym dzięki temu komplet dyskografii Lock Up bez jakiegoś zbędnego przepłacania.
I to by było na tyle. Zawsze należy sobie sprawdzać wydania na Discogs, albo zadać mi pytanie.









Komentarze
Prześlij komentarz