Collector Corner: Immortalis

  

SWITCH TO ENGLISH

Ciężko uwierzyć, że tak boleśnie przeciętny, żeby nie powiedzieć, mierny album, doczekał się aż tak dużej ilości wznowień. Na tyle dużo, że aż postanowiłem się temu przyjrzeć.

O samym zespole wypada wiedzieć tylko tyle, że byli z Niemiec, grali Old Skul Def Metal, wydali jedyną płytę w 1991 r. (dobry rocznik, jak wino), po czym się rozpadli. Przyznaję, że jak się nie znałem na Death Metalu, to nawet uważałem to za pomniejszy klasyk, ale jak ostatnio to sobie przesłuchałem, to się chwyciłem za głowę, jakie to jest prymitywne i siermiężne. Ale i tak kocham tą płytę.

Moje zdanie zresztą, zdaje się być w kontrze do rzeczywistości, bo ilość re-edycji, jakie spotkała ten zespół w ciągu ostatnich 5 lat przekracza ludzkie pojęcie. Po kolei

1) Dark Symphonies (2021) - wersja, którą posiadam, w sumie najlepsza, bo archiwalne zdjęcia, komplet liryków, biografia, wywiad i inne cenne informacje. Dwupłytowa opcja, jako bonus, komplet demówek. Esencja i co ważniejsze, ciągle można znaleźć właśnie tą wersję. Nie muszę mówić, że warto polować właśnie na tą opcję.

2) Pathologically Explicit (2024) - nie posiadam, natomiast znając tą firmę, mogę ciemno strzelić, że ma niezbędne minimum, czyli teksty i jedno zdjęcie ze szczątkowym liner notes. Zapomnijcie o reszcie kontentu i jest to wersja jednopłytowa - jest parę bonusów, ale bez przesady.

3) Awakening Records (2024) - tylko na winylu i kasecie, ponieważ zrobili to na licencji od Dark Symphonies. Jest więc wprowadzenie do płyty, parę ciekawostek, biografia, teksty, zdjęcia, ale nie ma żadnych bonus tracków. Tylko sam album. Jak ktoś lubi winyle, to polecam, bo firma ta jest elitarna, jeśli chodzi o re-edycje i oni rzadko się bawili w winyle, więc jak już się odważyli na ten krok, to naprawdę musi być to dopięte.

4) Hammerheart Records (2026) - dopiero będzie wydana w lutym, ale pozwolę sobie zrobić predykcję na podstawie moich dotychczasowych doświadczeń z tą firmą. Będą teksty / informacje, będą zdjęcia, nie będzie wywiadu,  szata graficzna będzie minimalistyczna. Wersja dwupłytowa, ale zawierać będzie tylko demko z 1993 r., podczas gdy opcja nr 1 ma wszystko. Czyli 5 tracków vs 16. Sami oceńcie, co wam się opłaca. A zapewniam was, że cenowo, to paradoksalnie taniej wam wyjdzie Dark Symphonies za 50 zł, niż Hammerheart za 60+ zł.

Tak więc męczcie Selfmadegod (bo to im się tylko chce sprowadzać takie rzeczy), żeby to jeszcze pościągał, póki jest (darmowa reklama, nikt mi niestety nie płaci - a powinien). Nie dawajcie się robić w ciula w każdym bądź razie i po to też jestem, aby takie smaczki wam ukazywać. Od tego jest też sekcja komentarzy, jak coś was ciekawi, lub przykuło oko - pytać!

Komentarze