Anatomia NLD: Super Duper Deathrash Comp 10-Pack
Są zespoły mało znane. Są i też obskurne. Natomiast istnieje kategoria zespołów o których człowiek nie ma pojęcia do czasu, aż pojawi się kompilacja nagrań, zbierająca demówki. I dzisiaj się tym właśnie zajmiemy. Nie ma większego sensu robić dla tych wydawnictw osobnego posta, lepiej wziąć to na klatę naraz. Holandia jest bogatym krajem we wszelkie Metalowe klasyki. Nawet te nieznane.
Ja jednak chciałbym się skupić na korzeniach i pokazać wam te ekipy, które grały Thrash, Brutal Thrash, Evil Thrash, Deathrash, oraz Death / Thrash, bo to jest de facto najlepsze, co Holandia ma do zaoferowania i z tego zresztą też jest znana. Więc jeśli kochacie Pestilence, Dead Head, czy Sacrosanct, to ta lista jest właśnie dla was!
Wszystko co możecie przeczytać poniżej zostało nagrane w końcówce lat '80, początku lat '90!! Zapraszam na przegląd kolekcji najlepszych nieznanych ekip:
Vic Records jest dystrybutorem, a świeżynka na rynku, w postaci firmy Headbanger, jest wydawcą. To tak wspominam, bo różne opisy w sieci różnie mówią na temat tej płytki. Theriac prezentuje nieco Metallicowy sznyt, ale wchodzący momentami w Death Metal. Jest więc bardzo surowo.
Niegrzeczny, lekko wkurzony młodzian tworzy kompozycje dokładnie w stylu pierwszego Pestilence, ale zdecydowanie wolniej, jeśli chodzi o perkusję, która choć stara się nawalać szybko, to brakuje jej do tego nieco siły. "Natures Revenge", "Postwar Syndrome", oraz "Overexposure" należy sobie wrzucić do playlisty każdego fana ciężkiego Thrashu. Dałem to na pierwszy rzut, bo to chyba moje najlepsze odkrycie ostatnich tygodni. Kolekcja na bogato, ponad godzina muzy.
Cretin - The Demos 1988, 1989 & 1990
Headbangers po razu drugi (czy będzie po raz trzeci?).
Wbrew nazwie, nie jest to takie też znowu kretyńskie. Rześki, jak rosa o poranku, żwawy Thrash z jajami i poczuciem dobrze spełnionej misji.
Głównych demówek było tak naprawdę dwie, ostatnia nie była oficjalnie wydana i została dodana na zasadzie bonusa, dzięki czemu długość kompilacji się zgadza.
Dobry, niezobowiązujący, a jednocześnie całkiem przyjemne łojenie bez większych ambicji. Aż nawet trochę szkoda, że na tym się skończyła przygoda ekipy Cretin.
Vigilant - Oppression / Dramatic Surge
A tu z kolei już Vic w pełni machał rączką przy wydaniu tego.
Vigilant to jest zespół byłego członka Thanatos, który zaraz po odejściu w 1987 nagrał te dwie demóweczki. Nie jest to brutalny Thrash, jak poprzednio, a bardziej nastawiony na Technikalia.
"Dramatic Surge" jest nieco chaotyczny i mało ciekawy. "Oppression" zaś prezentuje się już całkiem nieźle i zapewne to ta taśma była głównym powodem do wydania tej kolekcji.
Polecam umiarkowanie, bo można było nieco podkręcić brutalność dla dobra sprawy, ale też nie jest to jakiś większy zarzut.
Brain Implosion - Liquidation Sandgrains (and Live)
Kolejny raz Vic w natarciu i tu muszę przyznać, że mam mieszane odczucia. Ja rozumiem, że każdy kraj ma swojego maniaka, który chce wszystko wznowić, co kiedyś istniało, ale też powinny być jakieś granice.
Mianowicie, Brain Implosion miał stosunkowo mało materiału (demo i singiel), więc żeby zakup się zwrócił, dodano mnóstwo nagrań na żywo, które stanowią lwią część programu. Z nagraniami typu "live" w Metalu jest ten problem, że często brzmi to kiepsko, a i też większość zespołów jest po prostu nudna. Nie ma jakiś spektakularnych popisów, czy odstępstw od rutyny.
Poza tą jedną rzeczą, ekipę jak najbardziej można polecić. Przeszli ewolucję ze Speed, w kierunku Thrash, a gdyby się nie rozpadli, to zapewne graliby już rasowy Death Metal.
Ten zespół z kolei chyba nie jest jakoś może specjalnie obskurny. Co prawda, jego popularność bardziej sprowadza się do tego, że ktoś go gdzieś zarekomenduje w sieci. Relatywnie jednak, w porównaniu do reszty tutejszej braci, to miał on swoje 5 minut sławy.
Przy czym, uczciwie mówiąc, ich kompilacje demówek (jeszcze mieli "The Parasite Archives") zdają się być jakimś cudem lepsze od ich studyjnych albumów? Nie mam pojęcia na czym polega ta czarna magia, ale jakoś tak wypadają lepiej w surowszej, nieobrobionej otoczce.
Pełna profeska i w sumie warte kilkunastokrotnego przesłuchania. Wydanie New Era.
Nie uwolnimy się zdaje od Vic Records, więc na tapetę kolejna niespełniona ekipa, która miała w sobie potencjał na przynajmniej jeden album.
Grupa nieco podchodziła żartobliwie do tematu i nawet zrobili sobie żart, w postaci tytułowego numeru, "Unique Remains", który zapożycza sobie m. in. Autopsy i trochę kręci z tego bekę. Ale też warto zaznaczyć, że obojętnie jak, grupa była stosunkowo profesjonalna w swym podejściu i chyba miała największy potencjał, z wszystkich niedoszłych kapel.
Co prawda, jest tu nieco więcej Death, niż Thrash, ale klimat jak w pozostałych przykładach pozostał. Piwnica, bród, piwo i wzmacniacze podkręcone na maksa.
Zapomniana kolekcja z 2008 od Marista, obecnie już chyba niedostępna. Może kto mądry to przypomni ludziom na nowo. Zawiera wszystkie nagrania ekipy, w tym ich jedyny album "All it is..", plus demówki. Pełen pakiet.
Grupa prezentowała bardziej uliczny, żwawy Thrash, trochę podchodzący pod Sepulturę, która była swego czasu dość popularnym wyznacznikiem tego, jak można rozwijać ten gatunek, nawet jeśli obecnie więcej osób stęka na ich późniejsze dokonania.
Innymi słowy - tak, jest też i Groove / HC, choć jeszcze w swym embrionalnym stanie, zanim tego typu riffy zaczęły irytować wszystkich. Obskurniak jest w każdym bądź razie godny polecenia.
Adetar - Sinister Resurrection of the Morbid Necrotzar
Pierwotnie wydane przez nieistniejący Dark Blasphemies, ale potem przejęte przez Vic Records, równo po 10 latach. Tak więc jak widać, nie uciekniemy od widma tej holenderskiej wytwórni.
Przez Adetar przewinęły się same osoby, które miały na koncie kilka projektów. Wśród nich należy wymienić Ulcerate Fester, God Dethroned, Dead Head, oraz parę zespołów progresywnych. Aż dziw bierze, że nie grał tu nikt z Sinister, bo z tym mi się najbardziej kojarzy ten projekt, choć ma on mocniejszy wyziew Death Metalowy, niżli stricte sam Thrash.
Dla fanów holenderskiej szkoły jest to bodajże najważniejsza pozycja w dzisiejszym zestawieniu, wręcz obowiązkowa.
Gutwrench - The Art of Mutilation
Tu już mamy Death / Thrash, a przy późniejszym materiale, już czysty Death. Vic Records kolejny raz ratuje sytuację.
Ten zielonkawy kolor to tak na serio wygląda w realu. Nie wiem, czy to był celowy zabieg, ale wygląda kijowo. Lepiej było zeskanować porządnie okładkę do dema "Wither Without You" i lepiej by na tym wszyscy wyszli.
Gutwrench miał wątpliwą przyjemność bycia pierwszym zespole w stajni Displeased (taki tam mało udany kalambur słowny). Jak wielu innych, oni też nadawali się do nagrania pełnego albumu. A że im się to nie udało? Nie oni jedyni, jak widać.
Mordancy - The Anthology 1989-1993
Jak nie Vic, to Headbanger atakuje z drugiej strony. Nie wiem czy obie firmy robią zawody w tym kto wyda więcej kompilacji demówek.
Okładka też jakaś taka kijowa. Naprawdę nie można było wziąć obrazka z mini-albumu? Nie był może jakiś wyrafinowany ale lepiej wyglądał. Na szczęście dla wszystkich zgromadzonych, treść jest już konkretna.
Progresywny Death / Thrash jest tagiem, z jakim się spotykamy w ich przypadku i jest to bardzo trafne podsumowanie. W nagrodę za wytrwałość, mamy dorzucony niepublikowany wcześniej rehearsal do pełnego kompletu. Jest to więc w jakimś stopniu klasyk.
__________________________________________________________
Udało się nam wreszcie dojść do końca. Ściskam i pozdrawiam, do następnego!











Komentarze
Prześlij komentarz