Anatomia NOR: Darkthrone II (of IX)
Od razu zapowiem, że przegląd choć skondensowany, jednocześnie nie jest pozbawiony detali. Dużo starych zapisków z lat 2015-2018.
PREHISTORIA – DEATH METAL
1988-1991
O.Sempiternal Past (2011)Czas trwania: 71:37, 17 trackówKompilacja wszystkich taśm demo, występ w TV, koncertówka z Danii, wszystko lata 1988-1989, bez okresu Black Death z 1987. Tak z grubsza przedstawia się ten dość zacny zestaw zawierający tak naprawdę skromne początki grupy. O dziwo, brzmi to dużo bardziej w tym stylu, z jakiego Darkthrone jest znany, niemniej jednak jest to w dużej mierze Death Metal. Czarny, szatański i mroczny, ale mimo wszystko w ramach stylu szwedzkiego. Niejeden mógłby się również głowić, jak inaczej potoczyłyby się losy grupy, gdyby nie Euronymous, ale na moje oko, prędzej czy później sam zespół na pewno próbowałby wrócić do swoich własnych korzeni i zrobić coś dużo bardziej ostrzejszego niż to, czego od nich oczekiwała wytwórnia. Sam materiał ma większe znaczenie symboliczne, niż muzyczne, gdyż jest zbyt nieokrzesany, aby móc go uczciwie ocenić. Dla jednych będzie to mega kult, dla innych, męczący hałas. Ja się skłaniam bardziej ku tej drugiej opcji, co nie zmienia faktu, że posiadanie takowego cacuszka na pewno cieszy niejednego fana Metalu w ogóle.
|
1.Soulside Journey (1991)Czas trwania: 41:07, 11 trackówTo co może dziwić to fakt, że choć preferuję Death Metal dużo bardziej od Black Metalu, to mimo wszystko uważam ten album za najsłabszy w dyskografii Darkthrone. Sztuczna, sterylna (choć mroźna) produkcja, nudne, monotonne riffy, brak należytego klimatu i przesadne kopiowanie szwedzkiej szkoły. Okładka również trochę dziwna i niepasująca kompletnie do stylistyki grupy. Powstaje pytanie jak bardzo wytwórnia ingerowała w twórczość, bo nie da się ukryć, zwłaszcza w kontekście późniejszych dokonań, że całokształt chyba niespecjalnie wydaje się być tym, co sam zespół chciał stworzyć. Jedna z dwóch płyt, gdzie Darkthrone składał się z 4 osób. Fenriz wtedy używał pseudonimu Hank Amarillo i ogólnie też nikt nie ukrywa, że nie brakowało poczucia humoru na tym etapie historii grupy. Jeśli miałbym dokonywać jakiegoś podsumowania, to w przeciwieństwie do innych grup, które przeszły z DM na BM, jak Marduk, czy Immortal, to wyjątkowo uważam że zmiana stylu wyszła Darkthrone na dobre. Gdyby grupa kontynuowała ten styl, to pewnie byliby jednym z wielu tego typu kapel, które nic nie osiągnęły. Niemniej jednak, jak wiemy, wszystko miało ulec drastycznym zmianom...
NEXT: UNHOLY TRILOGY |
Komentarze
Prześlij komentarz