Beyond Metal: Dead Can Dance

SWITCH TO ENG

Kontynuujemy w tym tygodniu wojaże spoza świata Metalu... 

Ech, jak ja nie CIERPIĘ pisać o rzeczach oczywistych... O takich, które wszyscy znają, wszyscy cenią. Ale jednocześnie, to właśnie dzięki nim, czytelnictwo się stopniowo zwiększa... No cóż... Czas zakasać rękawy i do roboty.

Bardzo łatwo jest być fanem pierwszego albumu Dead Can Dance. I tak, jest to ich jedyne dzieło, które posiadam, ale to nie znaczy, że jest jedynym wartym posiadania. Choć tydzień ten z zasady miał nie być o Metalu, to jednak nie uciekniemy od tego tematu, bo ten zespół został mi narajony nie tylko przez samych... Metali, ale też mnóstwo kapel Death i Thrash Metalowych z lat '90 wymieniało tą nazwę, czy to w wywiadach, czy w podziękowaniach w książeczkach do płyt. Są tacy artyści nie-Metalowi (David Bowie?), których zdaje się wszyscy lubią. Musiałem więc zaspokoić swoją ciekawość...

O dziwo, mój pierwszy kontakt z ich twórczością to klip (nomen omen promujący ich debiut) do: "Frontier", który zobaczyłem pewnej letniej nocy na MTV (już taki ze mnie nienormalny meloman):


Był on niezwykle surrealisty i niemalże odhumanizowany.

Styl Dead Can Dance jak najbardziej można podciągnąć pod zapomnianą muzykę nowej fali (o której to pisałem ostatnio niedawno przy okazji punka, zaiste, macki punka sięgają bardzo daleko...), czy też Post-Punk, choć z czasem zaczęli poszerzać swoją formułę o takie wynalazki, jak Ethereal / Neoclassical Darkwave, Chorały Gregoriańskie, Worldbeat, Tribal Ambient, a inspiracje w zależności od płyty, to był czy to Renesans, Średniowiecze, czy też kultury arabskie, bizantyjskie, afrykańskie, hinduskie, tureckie, greckie, bałkańskie i perskie.

Tak więc, choć ich debiut jest ikoniczny, na dobrą sprawę ich muzyka stała się ciekawsza dopiero od  czwartej płyty, "The Serpent's Egg" (1988) - tytuł zapewne wzięty od filmu Bergmana. Potem, to już coraz bardziej zapuszczali się w odległe rejony. Muzyka ta zawsze cechuje się sporą dozą tajemniczości i mroku, mimo poruszających dźwięków. Oczywiście, zapewne dla wielu ludzi będą to nudne, napuszone smęty, no ale cóż, chcę wierzyć, że każdy da im szansę, bo są tego warci.

Komentarze