DEBUNKING / DECONSTRUCTING: Punk vs Metal
Oi oi oi oi, od czego ja biedny mam zacząć? To jest temat tak obszerny... No dobra (***łyk piwa***), jedziemy z tym koksem.
Za genezę Punka uważa się Sex Pistols, choć szczerze powiedziawszy, to moim zdaniem tytuł pierwszych Punkowców należy się Rolling Stones, również od strony muzycznej. No ale właśnie, czym jest tak naprawdę Punk? Gatunkiem muzyki, czy etosem? Śmiem twierdzić, że tym drugim. Prześledźmy sobie ewolucję muzyki powiązanej z ruchem punkowym (ach ale zacząłem z przytupem, dalej będzie już chyba tylko gorzej).
Co do zasady, pierwsze załogi punkowe to były tak na dobrą sprawę Pop Rockowe, które odróżniały się od mainstreamowego tym, że były w swej wymowie anty-establishmentowe i niegrzeczne (Buzzcocks anyone?). Od tego prostego, podstawowego Rock'a na trzy akordy, ewolucja następowała w zależności od charakteru. Yntelektualyszczi szli w kierunku czegoś, co zostało nazwane "nową falą", a stąd już była krótka droga do Gothic Rock'a, choć to moje przeświadczenie, bo nikt tego tak za bardzo nie chce widzieć, ale też szczerze powiedziawszy, mam w dupie opinię innych. Z kolei inne plemiona zainspirowały się Bob'em Marley'em i zrobiły coś, co się nazywa potocznie "Ska". Ci co byli wierni hałasu gitarowego, zaczęli się przeobrażać w Proto-Metal i tworzyć różnorakie odmiany grania już stricte ekstremalnego. Wpierw Hardcore, a później D-beat, Crust, aż po Powerviolence, Stenchcore, a na Grindcore skończywszy. Hellbastard, Amebix, Discharge może i zaczynały na scenie punkowej, ale bardzo szybko i chętnie przeszły na granie Metalu. Kolejne pytanie więc, czy ich asocjacja nie wynikała z ich początkowych braku umiejętności? Bo im dłużej grali, tym bardziej poza odrzucaniem swoich prostych korzeni, starali się grać bardziej zaawansowane riffy.
Czasem dana odnoga powstawała w wyniku różnic politycznych. Jeśli większość Punków kojarzy się z "lewicą" (co jest obecnie archaicznym pojęciem*, no ale cóż), to pojawił się również odłam tzw. "prawicowy", który z lubością jest nazywany potocznie Skinhead'ami. Co prawda, u zarania dziejów, ten ruch miał zupełnie inny wymiar i wydźwięk, ale tak czasami bywa, że dana rzecz potrafi wyewoluować w coś zgoła przeciwnego. Nie mam najmniejszej ochoty dyskutować o polityce, mimo iż było to de facto clou Punka. Dość wspomnieć Crass, gdzie lider zespołu opuścił miasto na rzecz wsi, gdzie sobie założył farmę i tam sobie funkcjonował z dala od zgiełku, tworząc wspólnotę z podobnie myślącymi ludźmi, zgodnie zresztą ze swoimi punkowymi przekonaniami.
I na koniec tej drogi, Punk inspirował wczesny Industrial, a w latach '90 Rave, jak i również coś zgoła odmiennego, jak Hip-Hop, a co za tym idzie, Nu Metal. Sam gatunek mimo wszystko jednak się komercjalizował z czasem i dlatego też mieliśmy potem (skądinąd niezłe) kapele typu Green Day, czy Offspring (ale mimo wszystko korporacyjne). Zresztą, słynna fala Grunge przecież wzięła się właśnie z mieszana w kotle punkowym, gdzie każdy zespół wybierał swoje ulubione cząsteczki. Taka Nirvana na przykład, to inspirowała się Celtic Frost i ich debiutancki album "Bleach" był arcydziełem wczesnego Sludge Metalu. Soundgarden z kolei, to przekuł Led Zeppelin / Dio na nowe tory. No ale wróćmy do początku.
Do tych ważniejszych, z punktu widzenia Metalu, do istotnych Punkowców należy koniecznie zaliczyć takich artystów jak GG Allin i Misfits. Allin to jest osobowość tak absurdalna i kosmiczna, że nie da się jej objąć rozumem i na jego temat powstawały książki, filmy i pluszowe maskotki **. Esencja buntu w Rock 'n' Rollu i jego ostatni prawdziwy przedstawiciel, choć fachowa prasa określała jego odłam jako "Scumfuc" (sic), co oznacza mniej więcej tyle, że jest to sztuka połączona z życiem, gdzie koncerty kończą się aresztowaniem muzyka i jego publiki, w wyniku dewastacji mienia i wysokich decybeli, połączonych z bójkami.
Co jednak kluczowe, muzyka bardzo wulgarna, surowa, ostra, szorstka, szybka i ciężka. Ze względu na swój porąbany charakter, co chwilę współpracował z inną ekipą i niektóre z nich były albo quasi-Metalowe, albo miały przyszłych Metalowych muzyków. Dość wspomnieć, że słynny Noisecore (kolejna odmiana wyrosła z Punka), czyli Anal Cunt, miał współpracować z Allinem, ale mu się zmarło. Podobno również Chris Reifert (Autopsy) był brany pod uwagę jako bębniarz. Sam Reifert zresztą kontynuował dzieło Allin'a przy projektach Eat My Fuk oraz Violation Wound. Growling Allina zdaje się brzmieć znajomo i jego niektóre Grindowe blasty (jak klasyczny utwór, o jakże poetyckim tytule "Suck My Ass It Smells") pozycjonują go na pioniera, który patrzył dużo dalej i szerzej od swojej punkowej braci. Aczkolwiek The Dwarves prawie, że mu dorównywali. Przez nich z kolei można się nabawić dziwnych fetyszy, ale co ważniejsze, Dwarves koncertowało z kolei z inną legendą, innego formatu - Kyuss. Daleko więc sięgają macki Punka.
W przypadku The Misfits, mamy do czynienia z Horror Punkiem. O ile sama kapela niestety nie jest na Metal Archives, to już jej kolejne odnogi, jak Danzig (wiadomo kto), Kryst the Conqueror (tak, Jerry Only założył sobie ten Power Metalowy band i nagrał album), jak i Gorgeous Frankenstein, już jak najbardziej są. Muskularny (dosłownie) Punk, szybki i ostry jak żyleta. Wspomniana postać Danziga jest ważna sama w sobie, gdyż jego solowa kariera, oparta na Bluesie i starym Rock'u zasługuje na upamiętnienie i najwyższą miłość, jaką można oddać muzyce.
Ale warto przede wszystkim wspomnieć, że właśnie The Misfits było jedną z tych ważniejszych kapel, które inspirowało Metallicę. A jeśli mówimy o Metallice, to i też trzeba powiedzieć o Slayer, Anthrax i Exodus. Każdy z nich słuchał punkowych załóg i przemycał ich treści do swojego stylu (wystarczy sobie przesłuchać "Undisputted Attitude" wiadomo kogo).
Bo jakby się tak uczciwie zastanowić, to Heavy Metal jest punkową odmianą Blues'a ("Paranoid" Black Sabbath jest powszechnie uważane za proto-Punk), Speed Metal, to punkowa odmiana Heavy. Thrash Metal zaczynał jako punkowa odmiana Speed. Crossover i Death Metal zaczynały jako punkowa odmiana Thrash. Grindcore, jaki i Black Metal *** zaczynały jako punkowa odmiana Death. Wszystkie te późniejsze alternatywy typu Nu Metal, Metalcore, Deathcore itp., były punkową odmianą jakiegoś bardziej ortodoksyjnego Metalu. A żeby kompletnie wywrócić stolik, to wszystko tak naprawdę zaczęło się od Plasmatics i Motorhead, którzy zakochali się w Punk'u, ale chcieli dalej grać motocyklowo. Po raz kolejny powtórzę, macki punka sięgają naprawdę daleko.
Słów parę o Crossover, bo to jest też fenomen sam w sobie. DRI, Cro-Mags, Exploited, Hirax (!), wspomniany już Anthrax, ale też Concrete Sox, Excel, Suicidal Tendencies, Tankard, Nuclear Assault. Muzyka skrajnie sprzeczna, gdyż tematyka poważna mieszała się z poczuciem humoru i piciem piwa.
Okres Crossover'a to głównie lata 1986-1988 i grupy te były jakby z boku, obok bardziej popularnych trendów, jak zwykły Thrash, a potem Death Metal. Zresztą nie jest chyba tajemnicą, że sam Kerry King lubił sobie zapuścić coś bardziej skejtowego (w końcu jest też fanem Green Day), bo i też właśnie z deskorolką wiązał się Crossover. Później deski przejął niestety Hip-Hop, ale tak, to Punk / Thrasherzy jako pierwsi połączyli te obie dyscypliny.
Punk to również wspomniany parę paragrafów wcześnie Industrial Metal, który swe korzenie miał w Throbbing Gristle / Psychic TV, Einsturzende Neubauten, ale również i Ministry. Choć załogi te utożsamiały się z radykalnie odmiennym muzycznie ruchem, duch Punka był w nich bardziej niż żywy. Wystarczyło na nich spojrzeć, jak się te gagatki ubierały. A jak Industrial, to przecież słynny Godflesh i znów zataczamy koło, bo w tej muzyce, poza elektroniką, były przecież wpływy Grindcore / Death Metalu. Ale również w popularnej muzyce elektronicznej / klubowej, typu The Prodigy, Daft Punk (lol), czy Basement Jaxx, również odnajdziemy echa punka, nieważne w jakich kategoriach, ale to będzie zawsze rozpoznawalne
O Hip-Hopie tylko napomknę, bo to nie blog o rapie... Ale fakt faktem, że pierwsi raperzy nie mieli instrumentów, tylko proste urządzenia / maszyny i musieli domowym sposobem (czyli punkowym) coś stworzyć. W Polsce była ekipa punkowa Deuter, która zrobiła zresztą piosenkę rapową w stylu Run DMC. Oczywiście, gatunek ten poszedł zdecydowanie w kierunku strasznej komerchy, błyskotek i muzyki klubowej, z której nie chce wyjść, czym sam sobie szkodzi od wielu lat, bo już dawno przestał być relewantną muzyką, ale to już nie nasz problem, tylko ich.
Inna sprawa, że ten rodzaj muzyki przeniknął amerykańskie społeczeństwo na tyle mocno, że wszelkie nowe kapele lat '90 grające ciężko, koniecznie czuły się w obowiązku dodawać poszczególne elementy tej subkultury. Oczywiście, doprowadziło to nieco na jakiś czas do rozłamu na ortodoksów i ówczesnych normików, ale na szczęście, internet wyprostował nieco te miany. Staram się pisać dyplomatycznie, nie unikając eufemizmów, bo nie chcę specjalnie poświęcać temu zjawisku uwagi w tym poście, będzie jeszcze na to czas.
Jednocześnie, mimo tego wszystkiego sceny Punkowe i Metalowe wzajemnie się strasznie nie lubiły i niespecjalnie tolerowały, a nawet wręcz zwalczały. Da się jednak zauważyć, że Punkowcy niespecjalnie przepadają za kimkolwiek i mają niemało wrogów, nie mówiąc już o urojonym poczuciu wyższości, mimo preferowania jakby nie patrzeć, dość prostackiej formy muzyki. ALE, jeśli jakiś stary wyga to czyta, to chętnie poczytam przemyślenia odnośnie tego jak to wyglądało. Ja dorastałem na przełomie wieków i generalnie, to moi koledzy byli przekrojem wielu istniejących jeszcze subkultur, bo byli i dresiarze i fani new romantic (zapomniana fala, ktoś pamięta Super Girl & Romantic Boys - klik - ja tak, i nigdy nie zapomnę - swoją drogą, to też wyrosło z fali punkowej), fani techno i tancbudy, a także zwykli penerzy. Cała mozaika współczesnych problemów ówczesnej młodzieży. Typowych punków jednak nie było.
______________________
Proste pytanie dla czytelnika - popatrzcie się na okładkę otwierającą posta i bez używania google (DOSŁOWNIE, już lepiej użyć bing albo yandex), powiedzcie mi - to jest płyta Punkowa, czy Metalowa? Już? Namyśliliście się, mogę iść dalej?
Logo, tytuł i tematyka krzyczy "Metal", zaś sam kontent i dźwięki boleśnie sprowadzają do parteru, bo jest to strasznie amatorski Punk. Ale sam fakt, jak bardzo jest to płynne i jak zależy to od detali, pokazuje esencję istoty problemu, a właściwie, upodobań. Bo album "Zombies" zespołu Attak (tia ****), to Punkowa płyta, aspirująca do bycia Metalem.
Za każdym razem jak dochodziło do zbliżenia między Punkiem a Metalem, to z tego nieświętego mariażu wyrastało coś naprawdę oryginalnego, ale i autentycznie strasznego. Bo gdyby się było złośliwym, to by można też było zaklasyfikować Metal, jako tak naprawdę "Ekstremalny Punk", "Heavy Punk", albo "Technical Punk" XD. W mojej skromnej ocenie, Metal jest jedną z wielu odnóg tej rewolucji i jak najbardziej przejęliśmy wiele ich cech, choćby ubiór, jak pieszczochy, skóra, czy antyestablishmentowe podejście. Natomiast, nasza kultura odcięła się od tych korzeni świadomie, chcąc żyć własnym życiem. Cała jednak ta wojenka punkowo-metalowa była co najmniej debilna i wyniszczająca. Niestety, jest to lekcja, której nikt nigdy nie będzie chciał sobie przyswoić do serca.
Nie da się ukryć, że większość rzeczy w muzyce nie istniałaby, gdyby nie rewolucja punkowa. Jednocześnie, należy mieć świadomość, że była ona nieunikniona i mogła się ona nazywać równie dobrze inaczej, bo co do zasady, ludzie cenią sobie swobodę wypowiedzi i wolność i o nią walczą i umierają. Nie chodziło więc o konkretny gatunek muzyki, a bardziej o formę jego prezentacji i finansowania (Do It Yourself), a co za tym idzie, większej niezależności i opór wobec mainstreamu i korporacji. Nie bez powodu też, założyciele wpływowych wytwórni, które definiowały lata '80 i '90, były przecież założone przez byłych Punkowców, jak choćby Noise Records, Napalm, Osmose, Earache, Peaceville, czy też Nuclear Blast (!). To chyba tylko Century Media i Metal Blade od początku były Metalowe. Swoją drogą, Metal Blade swego czasu założył pod-wytwórnię o nazwie "DEATH", która wydawała ekstremalny Crossover / Punk, z czego wiele z nich można podciągnąć pod NECRO METAL!!!!
To co jednak było zasadniczą przewagą Metali nad Punkami, która sprawiła, że nikt nigdy nie powie że "Metal Is Dead", to jest nasze podejście do ukochanej muzyki. O ile Punkowcy uważali, że wszystko się im należy za darmo i "gardzili" pieniądzem, to Metalowcy wspierali zespoły, których słuchali, czy to kupując płyty, czy też merchandise, czy też regularnym chodzeniem na koncerty. Te właśnie cechy uczyniły Metal nie tyle lukratywnym biznesem, bo to wciąż niszowy gatunek, ale pozwoliły mu istnieć na własnych zasadach, z dala od kretyńskich oczu popkultury, jak i również rozwijać się po swojemu, bez pomocy marketingowców skupionych na szybkim, krótkoterminowym zysku. I dlatego też ten gatunek nie tylko ma przyszłość, ale cały czas przeżywa swoisty renesans.
Dzisiejsza tematyka siedziała we mnie od samego początku. Za pisanie tego zabrałem się jeszcze pod koniec grudnia (czyli miesiąc temu) i mam wrażenie, że nie wyczerpałem tematu. Nie pisałem przecież choćby o modsach, czy innych chwilówkach, które pojawiały się i znikały, a również były przecież ważne dla historii muzyki. Pierwotna wersja tego posta miała niecałe 16 stron, udało mi się to skrócić do 5. To co wyciąłem, zamierzam wykorzystać w innych postach. Innymi słowy, możliwe więc, że będzie część druga... Ale nie wiem czy będę chciał i kiedy...
* uważam podział lewica / prawica za nieaktualny. Zdecydowanie lepiej współczesne oddaje nastroje społeczne określenie polityki jako "pro-społecznej" kontra "wolnościowej". Ale to taka mała didaskalia, nie będziemy prowadzić tutaj dysput politycznych, prawda?
** w Polsce GG Allin jest postacią nieznaną, więc możliwe, że będę musiał o tym zrobić specjalnego posta dla moich kochanych rodaków.
*** tak tak, mówimy przecież o słynnym Norsecore, Euronymous też lamentował fakt, że Blackowa scena za bardzo przejęła punkowe zasady, przez co klepał finansową biedę. Przed śmiercią chciał trochę przejść na bardziej komercyjne tory, ale cóż, Varg chciał inaczej...
**** czyli po łacinie "sic"
Komentarze
Prześlij komentarz