Personal Art Part 2

ENGLISH FOR DUMMIES 

Witamy w kolejnej odsłonie kącika konesera sztuki nowoczesnej. Dobra, żarty na bok, czas na kolejną odsłonę wstydu (albo jego braku). Tym razem na tapetę wezmę grafiki zrobione dla fikcyjnych, wymyślonych grup, tudzież lokalnych ekip zmontowanych z kolegów. Będzie można się więc trochę pośmiać, nieco zapłakać i co najmniej zadumać. Zresztą, oto co myśli na ten temat "pokrak":

 

Dziękuję za komentarz, pokraku, zawsze wiesz co powiedzieć, żebym się poczuł lepiej.

Poniżej moje pierwsze dzieło, czyli "Cemetarium" zawiera rekonstrukcję zrobioną w MSPAINT bodajże jak miałem 14 lat, okładki na kasetę, którą zrobiłem rok wcześniej. Czarno-biały oryginał oczywiście przepadł w odbycie historii, została tylko rekonstrukcja, która przetrwała kilka laptopów i komputerów i jakoś tak przechodziła z dysku twardego na dysk.

Konceptualnie to zapewne jakiś religijny motyw "Człowieka-Krzyża", który jeszcze do tego jest księdzem. Nie bardzo pamiętam, czy miał być jakąś parodią superbohaterów, czy był po prostu abstrakcyjnym strumieniem świadomości i komentarza do upadku kleru w dobie wszechobecnej popkultury i postmodernizmu, w pułapce archetypu sierotki Marysi. W każdym bądź razie, mam sentyment do tego kiczowatego obrazka.

Kolejny przykład, to jest bodajże okładka zrobiona na prośbę kolegi do jego zespołu Skeleton's Trip (chyba tak się to nazywało), a tytuł kasetki brzmiał "Satanic Ceremony". Podobnie jak w przypadku "Cemetarium", oryginał się nie zachował. Przez lata planowałem zrobić rekonstrukcję, ale że jestem leniem patentowanym, wysłużyłem się AI. Pierwotna wersja była czarno-biała, ale konceptualnie tak to mniej więcej wyglądało (zwłaszcza obrazek nr 1). Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem jak sztucznej inteligencji dokładnie udało się oddać ten klimat.
 
Okładka do fikcyjnego zespołu Alizarin (nie szukajcie, bo nie ma takiego - znaczy się, jak sprawdzałem na judupie, to jest jakaś kapela pod tą nazwą, ale grają jakiś studencki rock dla pederastów, więc nie ma nic wspólnego z moim wymysłem). Nie wiem czemu nazwałem ten obrazek "Platitude" i co miałem we łbie, ale grafika ewidentnie inspirowana "Show No Mercy" Slayer. Bardzo chciałem wymyślić własnego stwora, który miałby skomplikowany design, a jednocześnie z oddali wyglądał stosunkowo prosto. Coś też mam wrażenie, że "The Thing" Carpenter'a też miało chyba wpływ na jego wygląd. Do szkicu użyłem długopisu piszącego na czerwono.

 
 
Kolejny przykład - to się z kolei nazywało "Venesection". Miało być realistycznym odzwierciedleniem rozpiździelu, jaki panował w pokoju kolegi, gdzie często imprezowaliśmy. No może trochę to ubarwiłem.
 
 
Kolejny fikcyjny zespół, o ciut lepszej nazwie (Assimilator, w skrócie Ass) z kolei miał zrobiony kolaż z różnych zdjęć i obrazków jakie znalazłem w necie w MSPAINT. W zamyśle miał to być chyba jakiś tribute dla starego Death Metalu. Każdy numer miał reprezentować inny zespół. Stąd też chyba "pasaż w nieznane"? Logo miało też wersję narysowaną na kartce papieru, ale chyba też przepadło w odmętach niebytu.
 
 
 
Kolejna rzecz Made in MSPAINT. Nie bardzo natomiast pamiętam, przy jakiej okazji zrobiłem tą grafikę i do czego miała ona służyć. Widać, że już wtedy byłem "mutant". Nawet bym się tym nie chwalił, gdyby nie zajefajne "A", które zrobiłem.
 

Kolejna, niewykorzystana grafika do jakiegoś projektu, była chyba jakąś kalką rysunku, który znalazłem w sieci, o tematyce "schizofrenii". Nieco przerobiłem na bardziej ekstremalną wersję i dodałem Yog-Sothoth'a. Nie jest to więc może jakieś wybitnie autorskie dzieło, ale też nie zrobiłem tego dla kasy, a bardziej aby poćwiczyć, w ramach praktyki.

 
Kolejny rysunek, tym razem już własnego pomysłu z kolei reprezentuje okres, kiedy to sobie regularnie czytałem różne Creepypasty i teorie spiskowe. Wymyśliłem więc sobie, jak mógłby wyglądać rytuał składania ofiar z czaszek dzieci przez elity, pradawnym bogom. To było grubo ponad 10 lat przed aferą Epsteina - skąd mogłem wiedzieć, że narysowałem niechcący prawdę? Wiele szczegółów może umknąć, bo jest to nieco chaotyczny i niechlujny szkic, za co NIE przepraszam.
 
 
A na koniec dzisiejszego dnia, jedyny fragment komiksu, który chciałem sobie zrobić za dzieciaka w MSPAINT, ale skończyło się tylko na chęciach. Konceptualnie miało to polegać na tym, że jakiś typ, który jest zmorą, schodzi sobie w głąb jeziora, jak po schodkach do piwnicy. Czy jakoś tak. Nie byłem w stanie wymyślić niczego ciekawego, co mogłoby się znajdować pod wodą, więc na tym skończyła się cała historyjka. 
Część 3 jak najbardziej będzie, pytanie tylko "kiedy"? I może tym razem mniej MSPAINT?
Do następnego!

Komentarze