Beyond Metal: Nescafé "Open Up"

  

SWITCH TO DECAFF (ENGLISZ)

NIESTETY, NIE JEST TO POST SPONSOROWANY, ALE JEŚLI KTOŚ CHCE MI ZAPŁACIĆ, JESTEM ZA! (a nawet przeciw)

Standardowo na koniec miesiąc chciałem zapodać coś lżejszego, więc tym razem będzie o napitku, ale takim bardziej powszechnym, aczkolwiek trzeba przypominać ludziom, że kawa to jest rodzaj narkotyku, gdyż należy do grup tzw. alkaloidowych, które to są substancjami silnie uzależniającymi i kofeina zostaje w naszym DNA, tak samo zresztą jak inne narkotyki, np. LSD. Tak więc, jeśli pijecie kawę, to jesteście ćpunami!!! Oczywiście, droczę się z wami :)

___________________________________________________________ 

Przyznaję, że czasami celowo wrzucam na bloga coś od czapy, co może zdziwić, wkurwić, zasmucić, albo co najmniej skonsternować. Któregoś typowego dnia, nagle mi się przypomniała piosenka z dzieciństwa, która była używana do reklamy kawy Nescafé (szczerze powiedziawszy, wolę Inkę, nawet jeśli nie jest to tylko substytut, a nie prawdziwa kawa) i jak każdy normalny świr, wpadłem na poroniony pomysł, żeby o tym napisać na blogu.

Nescafé (swoją drogą, szwajcarska firma - ciekawy czy Tomasz Wojownik ją pije) ma dość unikatową tradycję, sięgającą końcówki lat '50, mianowicie, lubię sobie zasponsorować muzykę w celach marketingowych, najczęściej z gatunku latino pop.

No i pod koniec XX wieku firmie wymyśliło się, żeby wydać parę składaków, singli z przebojowym "Open Up" będącym motywem przewodnim kampanii reklamowej. W ramach tego wypuścili darmowe kasety i cedeki, które były dołączane do babskich pisemek i innych tego typu szmatławców. Mam gdzieś tą taśmę,  i postanowiłem sobie ją odświeżyć.

Jej treść to w sumie wariacje i remiksy "Open Up", jakaś niezgorsza techniawa, oraz remake starszego hitu Nescafé, czyli "La Colegiala" (pod jakże poprawnie polityczną nazwą "Latin American" XD), autorstwa Rodolfo ktośtam-ktośtam, którego bodajże sponsorowali w latach '70. Trochę mało tego mięcha i pamiętam, że za dzieciaka, mnie ten materiał nieco nużył - no bo ile razy można słuchać tego samego motywu w kółko?

Dzisiaj mam nieco cieplejszy obraz tego projektu, ale nie da się ukryć, że smuga nostalgii zaciemnia mi obraz i oczy. Ach, jakie życie było kiedyś piękne i pełne perspektyw... A potem buch i spadły dwie wieże... Kompilację zresztą kończył bardzo piękny, tęskny wariant instrumentalny - "Pan Flute" i w niektórych momentach potrafią przejść ciary.

Playlista dla ciekawych świata:

JUDUP

Oto jak wyglądała ta kaseta (pewnie gdzieś ją mam):

DISCOGS

A wy, jaką kawę pijecie? A może wolicie herbatę? 

Komentarze