Beyond Metal: Diamanda Galas

SWITCH TO ENGLISH

Jedna z tych mega-oczywistych rzeczy, o której powinno się pisać na początku powstania bloga, ale ponieważ jest ona tak oczywista, to się o niej zapomina.

Zupełnym przypadkiem ktoś mi przypomniał o Amerykance greckiego pochodzenia, czyli Diamandzie Galas. I aż się chwyciłem za głowę, bo to perfekcyjny artysta na Metalowy blog, mimo iż jej twórczość określa się mianem Awangardy / Eksperymentalnej. Ja bym jeszcze dodał, że ultra-pretensjonalnej, aczkolwiek jest kilka pozycji w jej dyskografii, które skupiły moją uwagę pozytywnie.

Twórczość Diamandy można podsumować w sumie jako godowe piski wściekłej, wygłodniałej lochy w trakcie ruji. Jeśli wasza kobieta zacznie wydawać z siebie tego typu odgłosy, radzę albo zadzwonić na policję, albo od razu spieprzać przez okno.

Żarty i złośliwości na bok. Do jej najbardziej przystępnych dokonań należą "The Singer" (1992), "The Sporting Life" (1994), ale nie będziemy się tutaj zajmować pozerstwem. Nie będzie też chóralnego Ritual Ambient pokroju "Saint of the Pit" i "The Divine Punishment" (oba 1986), bo to za mało ekstremalne. O nie, na tapetę bierzemy porąbane "The Litanies of Satan" (1982, obrazek u góry),  oraz koncertowy "Plague Mass" (1991, obrazek poniżej).

 

Jak ktoś słyszał Abruptum, to będzie już wiedział od kogo Hakansson zżynał w tym projekcie. Bo nie jest przypadkiem, że Diamanda Galas jest stosunkowo popularna wśród słuchaczy Black Metalu. Niepokojące, maniakalne i przeszywające duszę (i uszy). Głos, który tłucze szklanki, czyli level "Soprano sfogato" (kliku kliku). Jest to nietypowe połączenie wysokich rejestrów z grubym, mrocznym głosem (co przy takiej chudzince jak Diamanda może faktycznie zastanawiać, czy nie jest ona opętana przez stado demonów).

Tematyka - szatan i AIDS i bynajmniej nie jest to szydera. Artystka miała na koncie trylogię "Maska Czerwonej Śmierci" dedykowanej ofiarom HIV, jako że temat ten był nośny w pierwszej połowie lat '80. Szatan natomiast pojawia się jako swoisty patron i inspirator. Diamanda lubi wykonywać swój wokal na dwa mikrofony, co można zobaczyć poniżej:

Standardowo, NIE POLECAM awangardowych rzeczy, bo nie mam zamiaru brać na siebie odpowiedzialności za reakcje po przesłuchaniu, tudzież niestrawności, jaką może wywołać twórczość Galas u niedoświadczonych słuchaczy. To są rzeczy, które zawsze warto sprawdzić jako challenge, ale niekoniecznie będą się podobać. Człowiek jednakowoż wychodzi po takim spotkaniu zawsze ciut mądrzejszy o nowe doświadczenie i może potem brylować wśród znajomych.

Komentarze