Collector Corner: Cadaver
Dzisiaj coś dodatkowo extra poza harmonogramem, bo mam nadmiar postów czekających na swoją kolej, więc macie coś dodatkowego na sobotę - nie przyzwyczajajcie się.
Cadaver - znany (a w każdym bądź razie powinien być znany każdemu koneserowi) jako chyba pierwszy okaz Trve Norwegian DEATH METAL, zanim wiadomo co się tam porobiło w Norwegii. Grali początkowo w sposób urokliwie prymitywny na wzór skandynawski, ale też mieli parę własnych smaczków. Próbowali swych sił w graniu bardziej zaawansowanym, ocierającym się o Prog, mieli eksperyment z Industrialem i fikcyjną stroną internetową, gdzie udawali firmę pozbywającą się zwłok na zamówienie. Potem pogodzili się z norweskim stylem i dodali trochę Black, po czym mieli długą przerwę. Ich powrót był brutalny i w innym stylu, a jeszcze potem nagrali kaszaniasty "The Age of the Offended". To tak w dużym skrócie, bo skupimy się na ich debiucie i o tym, co się ostatnio wydarzyło, czyli re-edycji, oraz tego, jak ja to oceniam.
Tak wyglądała pierwsza wersja płyty, która była wydana (oficjalnie) tylko na winylu przez Necrosis, krótkotrwałą pod-wytwórnię Earache prowadzoną przez gości z Carcass. Tam jeszcze wydali sobie Electro Hippies, Carnage i Repulsion. Wersja ta, oprócz tego, że była biedna, bo nie mała żadnych liryków, tylko jedno zdjęcie na krzyż i parę notek produkcyjnych, to pojawiły się na niej również błędy:
- literówki ("Petrifyed Faces", "Mental Abherrance")
- błędnie podana tracklista (brak "Erosive Fester", pierwsze dwa tracki wymienione osobno, choć de facto są połączone razem)
Ponadto, okładka została wybrana bez wiedzy zespołu, który wolał mieć coś zgoła odmiennego, bliżej czegoś bardziej poświęconego religii, co zresztą ostatecznie spełniło się w re-edycji i można zobaczyć obraz na początku posta, we wstępie.
Metal-Archives głosi, że był niby split CD z debiutem Carnage, ale on z kolei nie posiadał tracku "Hypertrophyan". Ja natomiast mało co nie kupiłem bootlega za stówę, ale jednak zdrowy rozsądek zwyciężył. Owy bootleg wygląda w taki sposób (Discogs) i jest oparty w pełni na wersji winylowej.
Co ma więc do zaoferowania nowa, już tym razem "poprawna edycja", która wyszła nakładem Listenable w 2025 r.? Od strony wizualnej - poza zmienioną okładką, to generalnie jedno wielkie gówno, jeśli chodzi o książeczkę - żadnych liner notes, informacji, tekstów, nic. Tylko parę kijowych zdjęć z jednej sesji i minimum informacji. No naprawdę, wypadałoby napisać kilka słów odnośnie genezy tego projektu, bo wszystko co wiem, przeczytałem w wywiadach w sieci (i nie, nie zamierzam wrzucać źródeł, taka ze mnie leniwa buła).
Z kolei muzyczna część ma się zdecydowanie lepiej. Po pierwsze, doskonały remaster (zawsze jak zobaczycie info, że było zremasterowane w "Temple of Disharmony" to kupujcie w ciemno - idealne oddanie klimatu retro, z poprawioną jakością - głównie High Roller korzysta z ich usług, ale jak widać, nie tylko). Po drugie, nowe instrumentale, czyli odmienne intro, środkowy przerywnik, oraz outro, specjalnie stworzone na tą okazję (oryginalnej wersji "Tuba (Intro)" nie ma, ale jest coś bardzo podobnego, tylko wydłużonego). Zmieniono też tracklistę, która teraz jest podzielona na dwie części, wedle sesji nagraniowych, bo musicie wiedzieć, że "Hallucinating Anxiety" powstawało na dwa razy:
- pierwsza połowa - grudzień 1989 / styczeń 1990
- druga połowa - luty 1990
Wymieniam to nie bez powodu, bo przez jakiś czas funkcjonowała fama, że płyta była tak naprawdę kompilacją demówek "Sunset at Dawn" (który jak się okazało potem, był nagrany na żywca we wrześniu 1989), oraz "Demo 2" ze stycznia 1990. Nie było to takie wzięte z dupy, bo trochę podobnie rzecz się miała z pozostałą trójką zespołów wydanych przez Necrosis, które to notabene też były zlepkiem różnych sesji nagraniowych połatanych razem. Dodatkowo, tracklista obu demówek jak najbardziej się pokrywa z treścią "Hallucinating Anxiety" co do joty (i chyba nawet sekundy), tak więc można dostać bólu głowy. Ale to się wyjaśni za chwilę.
Ja sam zresztą już mało co się nie pogubiłem, bo oczywiście, jeszcze jakby tego było mało, w maju wyjdzie coś takiego:
Dwupłytowa kolekcja wszystkich starych nagrań Cadaver, wydana przez lekko męczące Darkness Shall Rise (mogliby trochę zwolnić tempo), zawierająca taki zestaw demówek i nagranie koncertowe:
- Into The Outside demo (1988)
- Abnormal Deformity demo (1989)
- Sunset At Dawn demo (1989)
- Unreleased Endless Session (1991)
- Live in Oslo (1990)
Komentarze
Prześlij komentarz