Collector Corner: Apokalyptic Warfare II

 

ENGLISH VERSION

Rok 2026 i wciąż można tanio w granicach 20-30 zł nabyć limitowaną edycję debiutu naszego Shadows Land z dodatkowym, ekstra ce-dekiem będącym samplerem wytwórni Osmose, a zawierającym bogaty przekrój ówcześnie nadchodzących wydawnictw. Nie wiem, czy kiedykolwiek widziałem wersję pojedynczą, ale...

Może to i lepiej, bo o ile sam Shadows Land nie należy do zbyt udanych prób awangardowego łączenia progresji, industrialu z Black / Death, tak sam sampler, poza audio, ma jeszcze tzw. "special feature", czyli "enhanced cd". Tłumacząc zoomerom, to polega na tym, że jak włożysz do nagrywarki / odtwarzacza CD / DVD (którą obecnie trzeba kupować osobno przy zakupie kompa - tak, kiedyś taka stacyjka była wbudowana wraz z procesorem), to będziesz mógł sobie odpalić zawartą tam specjalną prezentację reklamową Osmose, zawierającą wszelkie informacje, biografie, dyskografie, oraz zdjęcia zespołów, które akurat wtedy należały do tej stajni. Takie gratisy zresztą były popularne w tamtych czasach. Uwielbiam to.

Kolejna rzecz, końcówka lat '90 miała spopularyzowaną estetykę bieda-futuryzmu, która mi kompletnie nie odpowiadała. Nie tylko dlatego, że preferuję staroświeckie podejście do grafiki, ale również ponieważ cyfrowa technologia dopiero raczkowała, a co za tym idzie, prezentowała się kaszaniaście, wręcz tandetnie.

Jednakże, 20 lat temu to bym zaczytywał się od deski do deski we wszystko co byłoby do przeczytania na takiej reklamówce. Dla historyka (zarówno profesjonalnego, jak i amatora jak ja), jest to nie tylko swoista kapsuła czasowa, ale również nieocenione źródło wiedzy, zawierające parę informacji, które mogły gdzieś przepaść w czeluściach internetu. Fajnie się to czyta, zwłaszcza mając pojęcie jak się potoczyły poszczególne kariery i na to, które ekipy się wysypały, a które przetrwały.

Natomiast najbardziej lubię klikać w linki do nieistniejących już stron, bo można nieraz znaleźć ciekawe smaczki, jak w przypadku Impaled Nazarene. O dziwo, np. strony Melechesh Inhume wciąż istnieją pod tym samym adresem! Dobrze wiedzieć, że pewne rzeczy się jednak nie zmieniają.

Macie ode mnie z litości parę obrazków do pooglądania jak to mniej więcej wygląda:





Komentarze