Anatomia BYS: Thrasher
Co się dzieje na Białorusi? Jeden putin to wie. Tajemniczy naród, spokrewniony z Polska, zawsze miał pod górkę i zawsze miał ciężko. Dawno temu, udało mi się dokopać do jednego cudeńka. Gdzie inni woleli jarać się jakimiś nudnymi progresywnymi białoruskimi zespołami (typu Hospice), ja wolałem coś bardziej tradycyjnego. CZYLI BRUTALNY DEATH METAL / GRINDCORE.
Zacznijmy może od przytupu. Poproszę o Eksponat A:
Przewińcie do 27:20, czyli drugiej wersji "Malice in Silence" (pominąłem zbędne intro). Mocne wejście, klimat Obituary. Jest to bodajże wersja z jakiejś białoruskiej kompilacji, ale nie znalazłem o niej nigdzie info, prawdopodobnie była rozprowadzana nielegalnie, żeby KGB ich nie dorwało (w przeciwieństwie do Ruskich, którzy zrobili korekty i reformy u siebie, Białoruś do dzisiaj ma tą agencję niezmienioną i bez żadnej przerwy w ciągłości, jeśli chodzi o ideolo, oraz struktury - i tak serio mówiąc, należy się tego bać, a najlepiej zniszczyć i zabić, bo tego typu ludzie nie mają problemu z ćwiartowaniem przeciwników politycznych na żywca i bardzo chętnie to robią - niesławny funkytown dział się na białorusi, a nie meksyku). Macie więc prawdziwy rarytas w ręku.
Reszta płyty brzmi niezwykle "swojsko" i po domowemu, choć było to niby nagrywane w studio. Chyba, że była to przemalowana kanciapa, która miała symulować studio. Szczerze powiedziawszy, to nic nie wiem o tej kapeli. Ich biografia została utajniona przez Łukaszenkę. Może któregoś dnia, nacja ta będzie wolna i dołączy do reszty świata.
Nie będę was specjalnie namawiał do przesłuchania, zwłaszcza jeśli powyższe was nie przekonało. Myślę jednak, że lepiej jest czasem zanurkować i wgryźć się właśnie w coś bardziej egzotycznego, niż jarać się w nieskończoność jednym i tym samym.
Komentarze
Prześlij komentarz