Beyond Metal: Classic Ambient & Electronic 90s Tip Top Hits

 

 

Link: LISTA LISTA, TOP NAJLEPSZY ELECTRONIC / AMBIENT

G**GLE TRANSLATE VERSION (just click the bolded words for links)

(we wszystko co pogrubione, jak zawsze, należy klikać - jeśli do tej pory tego nie robiliście, to najwyższy czas się tego nauczyć i zapamiętać - to jest stała zaleta tego bloga, klikanie)

Na koniec miesiąca pomyślałem, że się standardowo podzielę czymś innym i zaproponuję mały .

Całkiem przypadkowo, znalazłem specjalną listę, szukając czegoś zgoła innego (Ritual Ambient, a konkretniej, to KRT - Rites of Mu - polecam fanom teorii spiskowych).

Jestem "za młody", żeby kojarzyć większość z tych rzeczy, ale i tak jest to całkiem zgrabna kolekcja muzyki klubowej. Jest sobota, to jak ktoś ma jeszcze resztki chęci do życia, może sobie potańczyć. Ciekawe jest to, że lista ta ma niemało improwizowanych setów, co tak naprawdę jest czymś normalnym w tym gatunku. Ja sam mam kasety zgrywane od kolegi, który nagrywał różnorakie tego typu rzeczy puszczane w radiu o godz. drugiej nad ranem (istnieje podgatunek, który oznacza "muzykę morza" i dużo tam takich klimatów leciało), aż do czwartej, które de facto można uznać za lost media, bo tego nikt poza nim nie zapisywał, a one nie były później nigdzie wydawane. Swoją drogą, nie wiem, czy on jeszcze żyje czy nie i czy w ogóle to dalej ma.

Lista nie ma oczywiście wszystkich ważnych klasyków, na pewno brakuje trochę niemieckiego techno, jak Snap - Eternity, ale może to nawet lepiej, bo koncentruje się na bardziej wartościowych rzeczach, nawet jak pojawiają się znane nazwy, typu Aphex Twin (ale nie to gówno, które wszyscy znają), Salt Tank, czy nagrania z festiwalu Mayday *. Jest też i Moby i Opus III (fine day tralalala). Mało kto chyba wie, że słynny Moby parał się również Metalem / Punkiem, ale to już za bardzo wchodzę w dygresję. Ja oczywiście polecam to, kto wie, czy nie jest to bardziej "prawdziwe" od "leśnego black metalu".

Jednym z numerów, który mi się rzucił w uszy, jest ten oto dziwaczny song, którego nie umiem tak do końca nazwać. Zrobiony w domowych warunkach, przez jakiegoś typa o korzeniach mocno wschodnio-europejskich (Gerhard Podróżnik? wtf), z tandetnym klipem, który pewnie robił w windows movie maker, do jakiegoś gównianego (szkolnego?) projektu. Sam fakt, że to przetrwało do internetu, pokazuje siłę tego narzędzia w szerzeniu kultury. Tak sobie wyobrażam, że koleś sobie go kiedyś zrobił i wrzucił w eter, po czym powrócił do codzienności i jakimś cudem jego dzieło przetrwało i zaczęło żyć własnym życiem, z dala od twórcy. Jest też komentarz pod filmem, który pisze o tym jak to leciało w jakiejś lokalnej, studenckiej rozgłośni. Tego typu historii i przykładów jest nieskończenie wiele, jak mawiają matematycy. W naszym życiu, będzie nam dane liznąć zaledwie mniej niż promil promila z promila. A może nawet mniej. Ale to wszystko nas otacza, a nieraz mijamy się z tym niezauważeni przez siebie nawzajem.

Ja sam nie jestem jakimś mega znawcą, nie odróżniam House od Trance, aczkolwiek wiem, że większość gatunków klubowych różni się tempem rytmu. Wolniejsze idą bardziej w Chill Out, szybsze w Gabba i Speedcore (znowu ten Punk? nosz k...). Co najwyżej mniej więcej wiem co to jest Acid cośtam, bo to też się łączy z innymi gatunkami, jak Jazz. Szkoda, że nikt nie wymyślił Acid Metalu (no może poza Acid Drinkers). Choć najbliżej do tego klimatu byłby zapewne Acid Bath (w sumie mają to nawet w nazwie) i ich wersja Sludge / Doom, ale to też nie do końca to, bo jest to jednak zbyt mroczne (zdecydowanie). Swoją drogą, zajebiście wchodzi Cubic 22 - Metal Techno? Riffy w każdym bądź razie są (swoją drogą LOL, jak ten typ napierdala w konsoletę, tak jakby naprawdę niby grał, gdzie to idzie z playbacku XD).

Nie da się zresztą ukryć, że te najlepsze piosenki klubowe, nie dość że miały szybką perkę, to jeszcze konkretny riff melodyjny. Jak słychać, nie tylko w Metalu jest uwielbienie do agresji i szybkości. Może jest to pewien atawizm ludzki, który nas napędza i daje kopa do życia. Wiele z tych piosenek zresztą z łatwością dałoby się przerobić na Metal, bo mają podobny charakter i strukturę.

Jedno jest pewne, tak jak istnieje bogaty świat Metalu, będący wręcz własnym wszechświatem, niedostępnym dla normalsów, tak samo też istnieje równie liczny świat muzyki elektronicznej, która ma o tyle trudniej, że nie ma aż tak wielu dedykowanych fanów, a która była równie płodna, przez co jest tam ogrom skarbów czekających na odkopanie.

JEST SOBOTA, JEST IMPREZA. ODPALAMY!

* mała prywata. W gimbazie, jak to w gimbazie, gdzie patologia wszędzie i głucho wszędzie, był taki hardkorowy Metal co to chodził do szkoły z koszulką "Fuck Me Jesus" Marduka i parę razy zaczepiał czy to mnie, czy to kolegów, jak nosiliśmy koszulki Immortal, Sepultura, SOAD, Behemoth, czy Vader i wypytywał o skład, w myśl starej zasady, że jak się nie zna składu, to się traci koszulkę. To, co mnie rozwaliło, że właśnie poza Metalem słuchał właśnie twardej techniawy (to zdaje się być cecha wspólna wszystkich znanych mi Metali - gęste blastbeaty w rytmie techno) i co roku zapierdalał na festiwal Mayday. Tak więc, ten post dedykuję tej osobie, może nawet jest wśród publiki na którymś z wideo.

Komentarze